Nowy Rok w egzotycznych krajach, cz. 1
Niejednemu przyszło na myśl, aby na sylwestra porzucić zimowe klimaty i zaznać tropikalnego słońca, opalić się i zrelaksować pływaniem w ciepłej, lazurowej wodzie. Zamiast ciepłochronnej kurtki i śniegowców zapakować do walizki strój kąpielowy i słomkowy kapelusz. W którą stronę świata się udać, aby przywitać Nowy Rok na słonecznej plaży? Gdzie szukać takich zakątków, aby połączyć letni wypoczynek z szampańską zabawą? Może podpowiedzią dla Państwa będą opowieści czytelników, w których dzielą się wspomnieniami z noworocznych urlopów.
W poszukiwaniu lata na Sylwestra – Egipt
Z zamiłowania jestem podróżnikiem, mam to szczęście, że pasję do eksplorowania coraz to innych zakątków świata udało mi się pogodzić z pracą zawodową. Przemierzyłem kawał świata w poszukiwaniu niezwykłych miejsc i szukając przygód w wspinaczce, uprawiając sporty wodne. Sporo się jednak u mnie zmieniło, od kiedy przez życie już nie idę sam, bo jest ze mną Kasia – towarzyszka życia i najlepsza przyjaciółka. Sporty ekstremalne do pewnego stopnia ustąpiły miejsca tradycyjnej turystyce: poznawaniu miejsc poprzez historię, ludzi i obyczaje. Za sprawą Kasi ja, obieżyświat, doceniłem też w końcu nicnierobienie, kontemplowanie świata przyrody i świata ludzi z perspektywy hamaka. Nie mam jej tego za złe, bo ta zmiana okazała się ciekawym doświadczeniem.
Na początku naszej znajomości Kasia podzieliła się ze mną swoim wielkim marzeniem – że ona, góralka z dziada pradziada, chciałaby zaznać w zimie słońca, lata, tropiku, pływać w ciepłej wodzie i kosztować owoców, które wyrosły niemal obok, w egzotycznych gajach. Jak stwierdziła: „U mnie w święta tylko zaspy, buty antypoślizgowe z futrem, kożuch i rękawice pod choinkę od całej rodziny, bo wiedzą, że je ciągle gubię. A na nartach też się najeździłam – szybciej umiałam na nich jeździć niż na rowerze”.
Odmienić zimę na lato – Nowy Rok w Egipcie
Jakoś zapadło mi to w pamięć i w sumie już wtedy pomyślałem, że muszę jej odmienić zimę na lato. Najlepiej w Sylwestra i Nowy Rok, bo w święta ani ona, ani ja nie wyjeżdżamy – to czas dla rodziny. Gdzie w Sylwestra znaleźć wymarzone lato? – ta myśl dojrzewała i w końcu nabrała kształtów. Ja sam zdałem sobie też sprawę, że chociaż tak dużo podróżuję, nigdy nie spędzałem Sylwestra poza Polską, a zatem i dla mnie miało to być nowe doświadczenie. Na początek dała się namówić na wyprawę nieodległą, ale w 100% egzotyczną – Egipt.
Pierwsze 3 dni w kolebce egipskiej cywilizacji spędziliśmy w Kairze, gdzie przywitała nas wspaniała pogada – ciepło ale bez nieznośnych upałów. Ja sam bardzo doceniłem, że ruch turystyczny w tym okresie jest jednak mniejszy, co na ogół zniechęca mnie do podróżowania w te strony. Jeszcze w Starym Roku zwiedziliśmy między innymi najstarszą piramidę świata króla Dżesera w Sakkarze i poczuliśmy powiew pustynnego wiatru. W ostatnim dniu roku pokłoniliśmy się Wielkim Piramidom – Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa oraz spojrzeliśmy w nieodgadnione oczy Sfinksa. Na szczęście obyło się bez zabójczych zagadek, bo źle by się to dla mnie skończyło, nie mam do tego hobbiciego talentu.
Jakoś jednak szczególnie odczuliśmy w tym miejscu nieuchronne przemijanie, któremu nic nie jest w stanie się oprzeć – odeszło starożytne państwo faraonów, a nam właśnie przelewał się jak woda przez palce kolejny rok. Byłem w Gizie już wcześniej, ale tym razem to oszałamiające wrażenie mocno zapisało mi się w pamięci.
Sylwestrowy rejs po Nilu
Sylwestra spędziliśmy na Nilu, tak jak sobie to wymarzyła Kasia. Statek wycieczkowy zapewniał atrakcje od niezwykłego wprost jedzenia poprzez potańcówkę w rytmie egzotycznych melodii, po wspaniałą iluminację towarzyszącą przywitaniu Nowego Roku. Cudowne efekty zwielokrotnione odbiciami w rzece. Towarzystwo międzynarodowe, ciekawe opowieści przy stole, zabawa do świtu. No i Kasia, która na ten wieczór zamieniła się w Egipcjankę, nawet więcej – w moją Kleopatrę. Nie wiem, kiedy i gdzie kupiła tradycyjny strój Egipcjanki, ale wyglądała bosko. Ta kreacja wspaniale zastąpiła góralski kożuszek.
W Nowy Rok byliśmy już w Luksorze. Tu trochę leniuchowaliśmy, ale starczyło nam sił, aby po nocnych zabawach zwiedzić świątynię bogini Hathor. Robi wrażenie swoją bryłą, ale jej wnętrze po prostu powala. Tutaj wprost czuje się oddech bogini nieba – przestrzeń przemawia, nie bacząc na przepaść czasu… To samo uczucie towarzyszyło nam w świątyni Amona w Karnaku i później w Dolinie Królów – królestwie zmarłych. Przesiedliśmy się na statek, więc kołysał nas spokojny, stary Nil – żywiciel starożytnej cywilizacji.
Teraz celem naszej podróży było Edfu i świątynia boga Horusa, a potem sunęliśmy do Kom Ombo i dalej na południe. Zachwycały pejzaże, które przesuwały się przed naszymi oczami po obu stronach rzeki: piaszczyste wzgórza, gaje pomarańczowe, pola trzciny cukrowej i urocze kolorowe domy. Widoki podziwialiśmy z górnego pokładu, sącząc oczywiście herbatę z kwiatów hibiskusa.
Asuan – brama czarnej Afryki
Tak dotarliśmy do „bramy czarnej Afryki”, czyli cudownego Asuanu. Kasia wpatrzona w panoramę miasta stwierdziła: „Gdybym nie zakochała się w Egipcie pierwszego albo drugiego dnia, to tutaj już musiałabym się zakochać – to świat baśni z tysiąca i jednej nocy”. Nie pozostało mi więc nic więcej, jak oczarować ją jeszcze bardziej i zaprosić na romantyczny rejs tradycyjną łodzią żaglową – felukką do Ogrodów Kitchener’a. To zachwycające miejsce, ogromny egzotyczny ogród podzielony alejami palmowymi. Wyspa rajskich roślin, oddalona od zgiełku miasta, gdzie słychać tylko nawoływania i śpiewy ptaków. Dopiero zachodzące słońce przypomniało nam, że czas ruszać dalej.
Tu dobiegała końca wędrówka na południe i nasza egipska przygoda. Wróciliśmy do Kairu, aby spędzić w stolicy ostatnie 2 dni i nasycić się tym barwnym, różnorodnym, wielokulturowym miastem. Oddaliśmy się wypoczynkowi i, bardziej czy mniej potrzebnym, zakupom na bazarze Khan ek-Khalili. Na dobre rozsmakowaliśmy się w egipskich potrawach, które na początku Kasi nie do końca odpowiadały ze względu na przyprawy, a szczególnie duże ilości kolendry. Jednak po 10 dniach egipskiej wędrówki, omiatania pustynnym wiatrem, przyswajania zapachów i kolorów tego kraju staliśmy się bardziej otwarci na te egzotyczne smaki i z apetytem sięgaliśmy po coraz to nowe potrawy.
c.d.n.
Nadesłał Robert z Poznania
Jeśli chcą się Państwo z nami podzielić wrażeniami z Sylwestra, urlopu noworocznego – piszcie do nas, chętnie opublikujemy Wasze wspomnienia.



